MIASTA BEZ REKLAM

Patrząc na niektóre miasta w Polsce i na świecie czasami można złapać się za głowę. Szpetne billboardy i banery reklamowe zajmują niemalże każdą wolną przestrzeń. Są jednak miasta, w których obowiązuje kategoryczny zakaz reklamy zewnętrznej. Niemożliwe? A jednak!

São Paulo w Brazylii. Prawie 12 milionów mieszkańców. Brak reklam.

W 2006 roku, burmistrz miasta Gilberto Kassab uchwalił ustawę „Clean City Law” zakazującą zamieszczania wszelkich reklam outdoorowych. W efekcie, w ciągu kilku lat od jej wprowadzenia, z krajobrazu miejskiego zniknęło ponad 15 tysięcy billboardów i plakatów.

Efekty?

Brak reklam ukazał ukryte dotąd piękno niektórych budynków. Z drugiej strony, odsłonił także te, które popadły w ruinę i wymagały renowacji. Urzędnicy pomyśleli o tym problemie i w wielu przypadkach dofinansowali mieszkańcom remonty zniszczonych elewacji.

Mimo początkowej niechęci do „Clean City Law”, w ankiecie przeprowadzonej wśród mieszkańców São Paulo w 2011 roku, aż 70% z nich uznało decyzję o usunięciu reklam za słuszną.

Jak w takim razie radzą sobie przedsiębiorcy? Nawiązując do wypowiedzi jednego z nich w filmie The Greatest Movie Ever Sold, bazują oni przede wszystkim na Internecie, marketingu partyzanckim i WOMM.

Zobacz São Paulo przed i po zmianach:

Grenoble. Francja.

Kolejna głośna akcja usuwania reklam z przestrzeni publicznej rozpoczęła się w listopadzie 2014 roku i trwa do dziś.

Z Grenoble we Francji usunięto ponad 300 tablic reklamowych, w tym 64 duże bilboardy. Burmistrz miasta Eric Piolle zapowiedział, że na miejscu tablic reklamowych posadzi drzewa oraz umieści nieduże słupy reklamowe, na których mieszkańcy będą mogli promować lokalne wydarzenia kulturalne. Poniżej wizualizacja tego pomysłu:

Grenoble Francja
źródło: rt.com

A w Polsce?

U nas temat reklam outdoorowych to trochę jak walka z wiatrakami. Brak jednoznacznych przepisów w tej kwestii, a nielegalne billboardy pojawiają się jak grzyby po deszczu. Mam jednak wrażenie, że coraz więcej mieszkańców miast zauważa, że reklam jest aż za dużo. I „coś” w tym temacie powoli zaczyna się dziać.

Inicjatywa społeczna Śmieci na wysokości pokazuje, jak mogłaby wyglądać Warszawa bez wielkoformatowych reklam, których aktualnie w mieście jest ok. 20 tysięcy.

Zobacz także na poszczególne ujęcia z klipu „przed i po” klikając TUTAJ.


źródła:
A City Without Billboards, essentialtravel.co.uk
São Paulo: A City Without Ads, adbusters.org
São Paulo:  The City With No Outdoor Advertisements, amusingplanet.com
In billboard-less city, can businesses survive?, zdnet.com
Grenoble bans street ads, to replace billboards with trees, rt.com

ikona wpisu: skyscrapercity.com

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

  • To bardzo fascynujący temat, mnie też to niemożebnie wkurza. Są takie miasta, miasteczka, przez które nie da się przejechać bez oczopląsu vide Marki pod Warszawą, okropność!
    Pięknie wygląda Sao Paulo i Warszawa w wizualizacji bez reklam nabiera powagi, a jej piękny „ukryty modernizm” jest dopiero wyeksponowany.

  • Według mnie miasta byłby piękniejsze bez reklam i jak patrzę na Grenoble i Sao Paulo to tylko utwierdzam się w tym przekonaniu. Oczywiście rozumiem, że trzeba gdzieś ogłosić swój produkt, ale uważam, że reklamy telewizyjne i internetowe w zupełności wystarczą :) Sama mieszkam w małym mieście,wiec tutaj nie ma ich aż tak dużo, ale jak jadę do Katowic to …. bez komentarza.
    Pozdrawiam! :)

  • Bardzo fajnie, że dostrzegłaś problem i go tutaj podsumowałaś! Warszawa może naprawdę dobrze wyglądać :) PS: Aż mi się zachciało mieszkać w jakimś drapaczu chmur w Warszawie i patrzeć z góry na miasto :)